niedziela, 4 grudnia 2011

zmiany, zmiany, zmiany...

straciłam serce dla tego bloga, a właściwie do filcowania, które jest ściśle powiązane z tym miejscem. ponad dwa lata trwała fascynacja, aż w końcu doszło do całkowitego wypalenia i znudzenia. co wcale nie oznacza, że znielubiłam filc. nadal bardzo mi się podoba jako surowiec, podziwiam prace innych, czasem coś ukulam, ale nie ma już tej iskry, która napędzała do działania, wymyślania nowych projektów, dopracowywania detali. nie żałuję. było miło, ale nie ma co ciągnąć tego dalej. zostają zdjęcia w archiwum, prace rozesłane po całym świecie, zadowolone klientki, kilka ulubionych własnych filców. dziękuję wszystkim obserwatorom, czytelnikom i komentatorom za wspólne tworzenie tego miejsca, uwagi, opinie, pomoc, dobre słowo.

a teraz idzie nowe. bo to, że nie usiedzę w spokoju bez jakiegokolwiek działania jest oczywiste :). ostatnio skupiam się na działaniach w kuchni (w końcu idą święta), szyciu (naprawiona maszyna do szycia), haftowaniu, czytaniu, fotografowaniu.
miliard pomysłów w głowie... mam nadzieję, że uda mi się choć część z nich zrealizować.

a chętnych do czytania i oglądania zapraszam w nowe miejsce.
TUTAJ jestem od dziś:

10 komentarze:

Plastusia pisze...

A ja nieustannie żałuję, że już nie oglądam Twoich nowych prac. Myślę, że byłaś inspiracją i "ciałem doradczym" wielu filcujących dziewczyn. Będę oczywiście zaglądać na Twojego nowego bloga, ale wciąż mam nadzieję, że wypalenie kiedyś minie i znów chwycisz za czesankę i powstaną nowe wspaniałe rzeczy. Czego Tobie, a przede wszystkim sobie życzę :).

izuss1 pisze...

dobrze, że jesteś :)
brakowało Ciebie w sieci - nie tylko Twoich filców. takie wypalenie doskonale rozumiem, sama uprawiam płodozmian i od czasu do czasu coś porzucam a do czegoś wracam :)
idę w nowe miejsce :)
ściskam
iza

Licho_Nie_Spi pisze...

Tak właśnie czułam...nikt nie powiedział, że trzeba z filcem brać ślub i do końca życia rolować :)
Powodzenia!

Tobatka pisze...

Doskonale Cię rozumiem - sama nie wytrzymuję długo w jednej technice - lubię zmiany, próbować nowości, porzucać i wracać...

Twoje prace były inspiracją, cuda tworzyłaś - będzie mi ich brakować.. Mam nadzieję, że czasem zatęsknisz za filcem i znowu nam pokażesz jakieś piękne dzieło :)

Pozdrawiam...

Poohatka pisze...

Fajnie, że wróciłaś :) Może iskra też kiedyś wróci? Dla mnie i tak zostaniesz filcowym guru - dziękuję za wszystkie wskazówki!
Pozwodzenia na nowej drodze ;)

Zdolność-tworzenia pisze...

Już od dawno było mi brak Twoich prac. Pokazałaś inne oblicze filcu. No cóż, życzę realizacji w nowych wyzwaniach. Będę zaglądać w nowe miejsce.
Pozdrawiam.
Elżbieta

Kasia pisze...

cześć miłe me!
mi też brakowało Was i ogólnie jakiejś interakcji internetowej, ale właśnie nie potrafiłam już nic zdziałać na tym blogu, a do kolejnego musiałam dorosnąć.
dziękuję za miłe słowa na temat filców, to nie jest tak, że już nigdy nic nie zrobię, w końcu zapasy wełen mam jeszcze dość spore, ale pomysłami już nie sypię jak z rękawa a i samo kulanie mi już przyjemności nie sprawia. aczkolwiek zapisuje sobie tą umiejętność do przegródki "zdobyte, do wykorzystywania w przyszłości". a wskazówek udzielać nadal mogę jakby ktoś chciał. tymczasem do zobaczenia tam, lub u Was :)

Kasia Kaniewska pisze...

Oj to fakt, wieki Cię całe nie było, a tak lubiłam do Ciebie zaglądać! Z chęcią zatem dorzucam nowego bloga do czytnika.
Pozdrawiam!

wełniany puch filcebatki pisze...

Jakbyś nie wiedziała Kasiu to Twój blog był jednym z pierwszych blogów, na który trafiłam szukając informacji o filcu. Jak zobaczyłam zdjęcia z tworzenia biało-różowego żakietu byłam zafascynowana. W mojej rodzinie wszyscy je oglądali. Mój mąż zna się trochę na wykrojach odzieży, więc męczyłam go, żeby taki wykrój mi zrobił. Byłaś naprawdę inspiracją, nie wspomnę już o Twoich pięknych naszyjnikach i otulaczach na szyję. Wełny kobaltowej, której użyłaś do sukienki cały czas szukam... Więc mam nadzieję, że szybko tu wrócisz, a do tej pory życzę wszystkiego najlepszego.

martita pisze...

W mojej głowie jesteś mistrzynią filcu i tak pozostanie ;) co nie oznacza, że mistrzynią kulinarnego świata też nie możesz być - tym bardziej będę ciekawa co tam wymyślisz ;)
Mocno ściskam!